O ludzkiej glupocie.
Wlasnie odprawilam spod moich drzwi straz miejska. Dziwne, gdyz ostatnio bylam grzeczna, sumienie mam czyste. Chodzilo im o mojego ojca, a dokladnie o jego samochod…
Generalne nasza hondziunia stoi zasrana. Niestety, jej wyglad zasial smutek w sercach okolicznych mieszkancow, w efekcie powiadomili o tym wladze panstwowe.
No ja pierdyle. Primo, jak bardzo ograniczonym trzeba byc, zeby zlozyc taki “donos”? Secundo, kto, majacy troche oleju w glowie, przyjalby take zgloszenie i dodatkowo fatygowal sie na czwarte pietro?
Ze niby samochod psuje feng-shui miejsca, ze sie sypie (mozg sie Wam sypie), a naprawde to chodzi o to, iz zajmuje miejsce parkingowe. I tu Kamis nie wytrzymala. Spojrzala na Pana Wladze, jak na glupiego przedszkolaka i odpowiedziala, ze stoickim spokojem, iz inne samochodzy TEZ zajmuja miejsce parkingowe.
Poszli. Alleluja. Kocham nasz system. Zajeliby sie czyms pozytecznym.
A samchod bedzie stal zasrany, bo takie mamy “widzinamsie”, o :P.
Kami