Kami – chomik krotkowlosy.
Powoli mysle o pakowaniu. Zaczyna sie segregacja na rzeczy niezbedne, zbedne i do wyrzucenia, ewentualnie luksusowa kategoria allegro.
Kupa podrecznikow, jakies klocki lego, komiksy, ksiazki, albumy, pamiatki, plyty… Sama nie wiem, kto i kiedy tyle tego nakupowal. Wszystkie dowody wskazuja, iz glownym winowajca jestem ja.
W sumie, do szczescia potrzebna jest mi torba fotograficzna, komputer, kadzidelka, cos na dupe, w sensie ciuchy, no i portfel, coby ze szczescia nie zapomniec, jak sie nazywam.
Jest jeszcze karton, z ktorym mam najwiecej problemu. To cos w rodzaju kapsuly czasu. Zagladajac tam, mozna przesledzic moje wzloty i upadki na przestrzeni ostatnich… chyba 8-10 lat. Zdjecia, pamiatki po moim eks, film, na ktorym nazywa mnie ksiazniczka, recepta na smierc (chyba najlepiej wydane 120 zl w moim zyciu), bilety, w tym bilet na DM, pacztowki od przyjaciol, stare dokumenty, prezenty, rachunki, kartki z zyczeniami, ksiazka adresowa i pamietnik.
Przegladajac to, mozna dowiedziec sie z kim spalam, jak kochalam, jak kochano mnie, gdzie bylam, co widzialam, z kim znalazlam wspolny jezyk, a kto stal sie moim najwiekszym wrogiem.
Dosc ciekawa lektura.
Gdybym popelnila jakies powazniejsze przestepstwo, sledczy mieliby naprawde urozmaicone zajecie. Przynajmniej nie byloby ono nudne.
Teraz mam dylemat. Co zrobic z tym kartonem? Zabrac ze soba, wyrzucic, spalic, zakopac. Opcji jest wiele. To swego rodzaju bagaz, niekiedy rzeczy nieprzyjemnych.
Na szczescie, od dwoch lat nic tam nie dorzucam, nie mam czego. Wszystko jest na miejscu, tuz obok :).
Kami