I love Cracow.
Mamy net. Nielegalnie wprawdzie, ale mamy. Pamietajcie, zawsze sprawdzcie, czy ktos z sasiadow nie jest przypadkiem komputerowo niesprawny i nie udostepnia darmowego HotSpota w powietrzu :].
Nasze mieszkanie powoli dochodzi do stanu zwanego czystoscia. Troche Nam to zajmie, ale musimy oddac sie rozpuscie w pobliskich kawiarniach, pubach, kebabowniach. Nie tak mnie mamusia wychowala. Przynajmniej to mi dzis napisala :).
Co do przyjemnosci, zaliczylismy juz sprizera na rynku, kebaba na Franciszkanskiej, kielbaske z Nyski, zapiekaniki z Okraglaka… Jeszcze tylko CK Browar widnieje na liscie, ale to jutro.
A dzis… no coz, bylismy na marszu jamnikow. Ubaw po pachy, naprawde. Sprawdzcie sami. KLIKAC.
I przemarsz. KLIKAC.
W blasku fleszy. KLIKAC.
Jamnik na jamniku, jamnikiem pogania. Nie przepadam za psami, lecz autentycznie bylo mi ich zal. Malo powietrza, skwar (to jest jedyny minus Krakowa, ja zamawiam zime raz), my umieralismy, a co dopiero one w tych pstrokatych futerkach, piorkach, kostiumach smoka wawelskiego czy renifera. I niech mi nikt nie wmawia, ze one sa szczesliwe. Sami paradujcie w 30 stopniowym upale przebrani za biedronki, wtedy pogadamy.
A przed brama Florianska byla lapanka. Mlodzi, kuzwa, aktywisci zbierali kase na schroniska dla psow. Dla niektorych futrzakow byloby lepiej, gdyby jakis palant nie zabral go z klatki, dal mu zdechnac z nadmiaru pchel i braku karmy. Lepsze to, niz cyrk na rynku z psiakami w roli glownej.
A jutro? Jutro uczestniczymy w fotoakcjach na Kazimierzu, o.
Kami



wrzesień 8, 2008 @ 6:42 pm
Rozczulające… A fotki – świetne!
wrzesień 9, 2008 @ 8:26 am
one cierpialy :P spojrz na smoka wawelskiego, 3 pasek, wyglada jakby mial haftac. ludzie maja nasrane na deklu.