Ja zyje.
Ten blog rowniez. Swiadcza o tym odwiedziny, wykresik podoby do maszyny, ktora robi “ping” w “Na dobre i na zle”.
Jeszcze mam pieniadze, mam troche zupy w garnku, kulki Syzyfa i kawalek wedzonego sera. Jest dobrze, mimo, iz zasilam szereg bezrobotnych.
Musze znalezc prace, ktora pozwoli mi wypracowac krwia i potem etat w Krakowskiej. Tez sobie hobby wymyslilam. Trzeba bylo znaczki zbierac, mniej stresu.
Probowalam jako telemarkieterka. Hmm, no coz, naprawde chcialam tym ludziom pomoc. Moje 3 dni wygladaly mniej wiecej tak. Byly trupy (rekord 4/6h), byly przeklenstwa, te od klienta i te do, byly jaja. Byly, alleluja.
Na dzis to tyle. Jutro zasile bloga zdjeciami i moze czyms blyskotliwym.
Zimno tu na poludniu.
Kami
wrzesień 23, 2008 @ 9:36 am
Teraz czujesz co ja miałam przez miesiąc. He, he. Life at call center na youtubie jest świetne. Normalnie mi się poczciwy Play przypomina.