Spacerowo.
Tradycyjnie juz udalismy sie na spacer po Gdansku. Staralam sie wywalczyc Wrzeszcz lub Nowy Port, lecz Jedyny uparl sie na Glowne Miasto. Cel – pobawic sie nowymi zabawkami. On swoim deCzysta, ja Tokina.
Wiacie, jak to jest miec faceta w ktorym wciaz siedzi 5-latek? Jak mu sie oczeta ciesza, gdy widzi cos dlugiego, metalowego i jasnego? Krazyl wokol mnie, krazyl. W koncu, juz na Mariackiej, zapytal czy moze potestowac i od tej pory, az do Dlugiego Targu Tokina wisiala na szyi Jedynego.
No coz, po prostu jak widze, ze mu sie oczy swieca, to we mnie peka. Odzywa sie cos na ksztalt matczego instynktu. Niech sie dziecko bawi.
Kazda kobieta jest zarowno matka jak i kochanka.
A oto krotki pasek z naszej wyprawy. Bylismy, gdzie zwykle bywamy. Maricka, Wyspa Spichrzow, Powroznicza, Zaulek Zachariasza Zappio. Tym razem bez ciasteczek z Maraski.
Lubie te miejsca. Zawsze jest gdzie sie zaszyc. Poza tym, mozna rzecz, ze tu sie “zakochiwalam”. Jedyny zawsze mi imponowal swoja wiedza na temat dawnego Gdanska. Zawsze wiedzial kto i gdzie. Pokazywal miejsca, o ktorych istnieniu nie mialam pojecia. To samo jest w Krakowie. Choc tam, rzadko wprawdzie, ale czasem, udaje znalezc mi sie cos, co dla Marcina bedzie nowoscia.
W ramach rekompensaty moglam pokazac mu tylko Wieden. Swoja droga, pojechalabym tam.
Kami

grudzień 27, 2008 @ 12:34 pm
5 latek?
Aż taki stary wewnętrznie jestem? :]
Poza tym, gdyby nie ten bachorek w środku mnie siedzący, nie kochała byś mnie tak :]
grudzień 29, 2008 @ 11:55 am
Jezu, ale z tą matką i kochanką wyjechałaś… Normalnie mi ciary poszły po plecach… :P
grudzień 29, 2008 @ 1:20 pm
odwieczny dylemat – byc dziwka czy Madonna ;)