Archiwum dla bol codziennosci

Droga do domu.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , on lipiec 3, 2009 by kamilsien

deszczu1deszczu2deszczu3deszczu4“3 minuty od Rynku”, słynne “czy minuty”. Powoli myślę o sprzedaży aparatu. Zacznę hodować langusty.

Kami

“Bo widzisz, geje to źli ludzie są…”

Posted in Uncategorized tagi on czerwiec 10, 2009 by kamilsien

Powiedziała… 5 latka. Gdańsk – Stogi. Nie ma to jak wzorce.

Kami

4 czerwca.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , on czerwiec 5, 2009 by kamilsien

Nie napiszę, że wtedy żyło się lepiej. Nie wiem, nie pamiętam.

czyjaswintapetkaZa to tapeta (patrz wyżej, świetna, nie?) pamięta na pewno. Dziwny to był dzień. Na jedną noc zyskaliśmy kota, który zasrał, zaszczał oraz zarzygał nam mieszkanie, a rano, Jedyny, po milionach sekund cierpliwości, kota wykopał.

Jedno jest pewne, nie mogę powiedzieć “mam nudne życie”. Ono momentami pokręcone w każdym kierunku. Jak tylko się da.

Za parę godzin jadę do Lednicy, by zaraz zawrócić do Krakowa, by w niedziele wsiąść w pociąg do Gdańska. Paranoja na szynach.

Pewnie następny wpis będzie z domu-domu. I zdjęcia z anarcholi dorzucę, o.

Kami

Ułuda, o.

Posted in Uncategorized tagi , , , on czerwiec 3, 2009 by kamilsien

ułudaUłuda, pani ma za dużą głowę, no. Jakoś pozowanie do zdjęć na wernisażu mogłoby zapachnieć arogancją. Arogancja wobec sztuki współczesnej = konformizm ;). Modny taki na tym blogu.

Nie, to nie moje, zasłyszane na wernisażu.

Kami

O subkulturach, czyli jak się określić.

Posted in Uncategorized tagi , , on maj 27, 2009 by kamilsien

Korzystając z chwili przerwy po wyprodukowaniu gniotów gazetowych w liczbie sztuk 3 (słownie trzy) byłam świadkiem niezwykłego zjawiska. Otóż w domu zbytku wszelkiego, ujemnych wartości procentowych, tj. w Galerii Handlowej Kazio, zwanej również galerią osobliwości, siadła naprzeciw mnie osobliwość taka właśnie. Dziecko, płci żeńskiej, na oko lat 15, stylizowane na patologiczną rodzinę (tj. makijaż pt. “Tato, jakie dwie śliczne śliwki mi dziś sprawiłeś”), posiadające wielki napis ANARCHIA na koszulce. Dziewczę te, w myśl ideologi DIY, ubrane było w czerwoną kratę wprost z New Yorkera, a żywiło się kurczakami z Kurczakowa (tj. KFC). Kusiło mnie strasznie, żeby spytać się jej, co ona biedna pocznie w stanie kompletnej anarchii bez tych jej pysznych kurczaków z Kurczakowa i kraciastych szmat z NY?

I o zgrozo dziewczę wyciągnęło z plecaka kurs fińskiego dla początkujących. Pierwsza myśl?! To nie trudne, no co, co to może być? Platoniczna miłość do Villego Valo! Zaraz pojawiła się koleżanka, dziewczę-mrok aka słońce gaśnie, w czym? No oczywiście w koszulce HIM i się zaczęło, który fajniejszy, który ma bardziej wystające żebra (bo to kryterium ogólnej atrakcyjności) itd.

Punk-gotyk? To prawie jak mój exJedyny, co to się określił kiedyś jako rasta-punk o poglądach hipi. Wybaczcie mi, ale ręce mi na takie coś opadają i naprawdę nie wiem, co powiedzieć.

Czyli “Fuck the system, a teraz wybaczcie, idę do szkoły!”.

Większość całe szczęście z tego wyrasta, tak wieku lat 20, ścina włosy i się socjalizuje, ginie po słynnych mrocznych instytucjach. Wiecie, 90% ludzi to konformiści, a najbardziej śmieszny jest model nieświadomego-konformisty, który tkwiąc w subkulturze szczyci się swą oryginalnością.

A ci bardziej myślący zbijają na tych konformistach niezłą kasę. Jakoś wcale mi tych sfrajerowanych “punków i spółki”, co to mają na dupie szmaty z moje miesięczne wydatki, nie żal. Człowiek który określa siebie, dostosowując swe zachowania do “anty-norm” panujących w danej subkulturze, jest po prostu śmieszny. Jak wszystkie te subkultury. Takie z deszczu pod rynnę. Dotyczy to znacznej większości i żeby nie było, mnie też to jakoś na swój sposób dotknęło (lat 13 miałam). Grunt, to sobie to wcześnie uświadomić, bo następnie czeka nas alternatywa, szale i wegetarianizm (taki jołk, nie obrażać się Wegetarianie).

Potem przymaszerował długowłosy kolega spółki (z naszywkami Slipknot i Happysad) i rzucił w przestrzeń trudne słowo. Altruistka. Altru… co? – odparł dziewczęcy chórek.

Ucz, ucz się dziecko fińskiego, może pójdzie Ci lepiej.

Kami

Brak czasu.

Posted in Uncategorized tagi , , , on czerwiec 5, 2008 by kamilsien

Ech, na dysku zalegaja dwa “materialy zdjeciowe” + jeden wpis w szkicach na blogu. Musze to w koncu nadrobic. Bedzie duzy update w sobote, o.

W skrocie, zmienilam prace na, imo, lepsza. Zaczynam od poniedzialku. Choc musialam przez to wystac swoje na wydziale karnym, w celu zaswiadczenia, zem nigdy nikogo nie okradla, nie zabila (choc chcialam) itd..

Sama obecnosc w sadzie spowodowala u mnie poczucie winy…

No i mam moment przelomowy! Jak dobrze pojdzie postawie pierwszy krok jako “profesjonalny” fotoreporter. Wiec sciskac te male i grube palce u rak ;).

No a czemu nie pisze… jakos po 12h, z czego 6 poswiecam na przyjemnosci, rozmowy kwalifikacyjne, a drugie 6 na prace do 21… no po prostu nie mam sily. Lecz wracam powoli do normy.

Kami

ps. Swiat jest maly. Wczoraj projektowalam dyplom dla mojej dyr z gimnazjum. Ech, stare, dobre czasy :). Anna M. dalej jest potworem ;)

Podsumowanie dnia.

Posted in Uncategorized tagi , , , on maj 30, 2008 by kamilsien

Mowi sie, ze w klasie maturalnej to kongo jest. Szczerze? Gowno prawda. Sodomia i Gomoria (copyright by Frau) zaczyna sie, gdy masz skladac papiery na uczelnie, znalezc dobrze platna prace, na ktora i tak nie masz co liczyc…

Na obecna chwile marzy mi sie powrot do liceum. Do piwno-filmowych wieczorow u boku Jedynego, do spacerow, do porankow u mnie lub u Niego. Tak, szkola miala jedna zalete – mozna bylo nie przyjsc. Np. konsekwentnie nie chodzilam do szkoly we wtorki, tylko na faki* i to tylko przez 3 miesiace ;).

Dzis rano Nasze, to jest moje i Jedynego, papiery wyladowaly w rektoracie ASP. Nagle okazalo sie (oczywiscie na dzien przed ostatecznym terminem), ze nie moge miec odpisu ze szkoly, a od notariusza. Ojciec dzielnie negocjowal, w koncu babka zaczela gadac ze mna… oddala sluchawke twierdzac, iz na nia krzycze. No zgrozo, nie dosc, ze kobieta glucha, to i slepa – doszla do wniosku ze dlugopis to ksero! Generalnie przyjeli moje papiery, tylko musze jeszcze isc do notariusza po pieczatki, przeslac wszystko do Postka itd.. No i mam przerabane w rektoracie na samo wejscie :D.

Zeby bylo zabawiej… dzwonilam, pytalam sie. Powiedziano: “zamiast orginalu moze byc odpis”, nie padlo zadne “od notariusza”, padlo “tak, tak, szkola moze to zrobic”. I co z tego? Z biurokracja nie wygrasz :/.

Potem praca. Zrobilam z 30 koszulek, 3 ludziki nosza moje nadruki, w tym niewyzyty 50-latek z sex oferta na plecach. Ba, zrobilam 3 autorskie pieczatki. Kadra sie rozkleja, ze ich, och, ach, jestem zajebista, szef chce mnie juz na stale, ale…

… wlasnie jestem rozchwytywana na rynku srednio platnych robot. Wiec mam w czym wybierac :).

Wracam saczyc Tyskie (wiem, ze sikacz, nie stac mnie na Paulanera) i konczyc rysunek tego disneyowskiego gryzonia na jutro.

Kami

* fakultety – dodatkowe zajecia przedmiotowe przygotowujace do matury (normalnie czuje sie jak redaktor Grega ;))

Decyzja komisji oglaszam,

Posted in Uncategorized tagi , , , on maj 28, 2008 by kamilsien

ze to juz koniec. Hmm, poszlo gladko. Zdalam i to przyzwoicie, nawet bardzo przyzwoicie, jak na osobe, ktora prace skonczyla wczoraj, a dzis od 5.30 wbijala ja do glowy. Juz wspominalam - lenistwo.

“Fula” nie bylo. Zabraklo 2 punktow… musze sie teraz rzucic z mostu!

A tak naprawde, nie ma sie z czego smiac. Znam osoby, ktorym 4 ciazy na honorze i spedza sen z powiek.

Jutro praca. Wlasnie przyjaciolka zadala mi pytanie. Czy nie chce odpoczac? Chce, strasznie. Tylko nie za bardzo mam jak.

Kami

 

Ostatni wysilek…

Posted in Uncategorized tagi , , , on maj 27, 2008 by kamilsien

maturalny. Czeka mnie jeszcze oralny polski. Inteligentnie zaczelam go pisac w sobote, bez wczesniejszego przygotowania. Mowilam juz, ze jestem piekielnym leniem?

Teoretycznie, wystarczy napisac, zakuc, wyglosic (to bedzie najgorsze), zapomniec, a i wyprasowac koszule. I koniec nauki, end, fin, finito. Przynajmniej do egzaminow na asp.

Tylko… mi sie najzwyczajniej w zyciu nie chce -_-.

Kami