Archiwum dla d80

Spacerowo.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , on grudzień 25, 2008 by kamilsien

Tradycyjnie juz udalismy sie na spacer po Gdansku. Staralam sie wywalczyc Wrzeszcz lub Nowy Port, lecz Jedyny uparl sie na Glowne Miasto. Cel – pobawic sie nowymi zabawkami. On swoim deCzysta, ja Tokina.

Wiacie, jak to jest miec faceta w ktorym wciaz siedzi 5-latek? Jak mu sie oczeta ciesza, gdy widzi cos dlugiego, metalowego i jasnego? Krazyl wokol mnie, krazyl. W koncu, juz na Mariackiej, zapytal czy moze potestowac i od tej pory, az do Dlugiego Targu Tokina wisiala na szyi Jedynego.

No coz, po prostu jak widze, ze mu sie oczy swieca, to we mnie peka. Odzywa sie cos na ksztalt matczego instynktu. Niech sie dziecko bawi.

Kazda kobieta jest zarowno matka jak i kochanka.

A oto krotki pasek z naszej wyprawy. Bylismy, gdzie zwykle bywamy. Maricka, Wyspa Spichrzow, Powroznicza, Zaulek Zachariasza Zappio. Tym razem bez ciasteczek z Maraski.

KLIKAC.

Lubie te miejsca. Zawsze jest gdzie sie zaszyc. Poza tym, mozna rzecz, ze tu sie “zakochiwalam”. Jedyny zawsze mi imponowal swoja wiedza na temat dawnego Gdanska. Zawsze wiedzial kto i gdzie. Pokazywal miejsca, o ktorych istnieniu nie mialam pojecia. To samo jest w Krakowie. Choc tam, rzadko wprawdzie, ale czasem, udaje znalezc mi sie cos, co dla Marcina bedzie nowoscia.

W ramach rekompensaty moglam pokazac mu tylko Wieden. Swoja droga, pojechalabym tam.

Kami

Swiatecznie.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , on grudzień 21, 2008 by kamilsien

Dzis zadziwiamy podwojnie. Primo, blog zasilam zdjeciami. Secundo, Kamis dala sie poniesc swiateczniej atmosferze, wiec zdjecia beda z jarmarku swiatecznego. Bywa i tak. Mi sie podobalo.

KLIKAC (po wiecej)

Generalnie bardzo przypadala mi go gustu forma tej imprezy. Malo kiczu, wszystko ze smakiem i w jednolitej oprawie. I Grzaniec! Nie ma zdjec wprawdzie, ale uruchomcie swoja fantazje. Sa budki, jest alkohol, jest pozwolenie na picie alkoholu na terenie calego Rynku (i poza nim). Nie raz juz wracalam do domku chwiejnym krokiem po pracy…  Nie jest to trunek, ktory moze sie pochwalic spora iloscia bukietow smakowych, ale… nie o to chodzi. Uderza, gdzie ma uderzyc i jest tani.

Kami

Wycieczka.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on listopad 13, 2008 by kamilsien

Zapraszam w dwa oklepane krakowskie zakamarki :).

1. Mleczarnia. KLIKAC (podziekowania dla Pana Ojca za towarzystwo i piwko na Josefstrasse).

2. Zakrzowek. KLIKAC.

Na dzis tyle. Jest 11, a musze rano poromansowac z Arystotelesem. Wieczorem spotkanie pijacko-rozrywkowe. Cierpie na chroniczny brak czasu. Chyba ogranicze bloga do krotkich notek, a moze nawet zdjec. Od tygodnia zalegaja na dysku szkice i jakos tak… pewnie jeszcze pognija.

Kami

Chwila, tfu, zadumy.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , on listopad 1, 2008 by kamilsien

Niby swieto zmarlych, niby czas zadumy, a ludzie robia z siebie posmiewisko. Przoduja w tym zwlaszcza portale internetowe, ktore przescigaja sie w rankingu najbardziej smutnym, wstrzasajacym, bedacym jednoczesnie rankingiem ludzi zasluzonych, wyselekcjonowanych z wyzszej polki, ktorych ponoc nam, zwyklym smiertelnikom, brakuje. Kto da wiecej? Pisarze, muzycy, teraz, na fali kubicomani, ranking ludzi, ktorzy wyzioneli ducha na torze. Istna szopka.

Panie i Panowie, redaktorzy serwisow internetowych. Zrobcie cos dla ludzkosci i skorzystajcie z dnia wolnego, ktory wam, do jasnej cholery, przysluguje, a nie zasmiecacie internet pozywka dla bezmozgow.

Nie pale internetowych zniczy, nie stawiam swieczek w opisach, nie zostawiam wpisow w ksiegach, po prostu mam cos pod kopula.

Dzis przeszlismy sie na cmentarz Rakowicki. Bo chcielismy ruszyc dupska z domu. Bo uwazam, ze oswietlony cmentarz, to jeden z jesiennych widokow, ktory wart jest ruszenia tego dupska. Bo tak. Bo nigdy nie zrobilam sztampowych fot z cmentarza, a teraz juz mam, o. KLIKAC.

Nie dosc, ze nie pale swieczek, to na dodatek przeszkadzam ludnosci cywilnej ze swym statywem i wszczynam klotnie z Jedynym nad nagrobkami. Ot, cala Kami.

Cmentarze w Krakowie maja jedna przewage nas gdanskimi. Staraganiarki kusza tu cukierkowymi rozkami. Jedyny juz po raz setny opiewal mi cuksy anyzowe. Uleglam. Dieta chowa sie na weekend. Mam rozki orzechowe, rumowe oraz czekoladowo-mietowe. Anyz zostaje dla zboczenca (czyt. Jedynego).

Kami

Gdansk jesiennie.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , on październik 21, 2008 by kamilsien

Park Oliwski. KLIKAC.

Spacer z Pobrzeza na Piwna. KLIKAC.

Przyjemnie bylo. Malo zdjec, duzo przemierzonych kilometrow, sporo tesknoty za Jedynym, pare spotkan.

Zaniedbuje ostatnio bloga. Nie mam czasu niestety, a jak juz go znajde, to cos mi sie zwala na glowe. Dzis byly to dwie Panie interesantki, co to wpadly do nas na herbatke. Musimy z Jedynym postawic na nogi laptopa oraz wymyslic cos foto-prezentowo-rocznicowego.

Ide spac, jutro praca czeka.

Kami

Upiekszacz bloga.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , on wrzesień 27, 2008 by kamilsien

Ten post ma na celu wytlumaczenie sie z czynu niezbyt chwalebnnego. Nikt nie mowil, zem czlek szlachetny. Owszem, zaniedbalam bloga, ktorego celem bylo dostarczanie info o mych poczynaniach moim kamratom po opuszczeniu szkoly, mojej przeprowadzce itd. Oraz zdjec. Zawiodlam :P. Dodatkowo nie odpowiadam na sms’y, nie dziala mi gg (czekam na router, ktory na obecna chwile jest we Wloszech, ale to dluga historia). Generalnie, kontakt ze mna kuleje. Na calej lini.

Tak wiec nadrabiamy.

Po pierwsze, zyje i mam sie dobrze, nawet bardzo. Na tyle, ze moja mama mysli o uszczupleniu mi kieszonkowego ;). Zywie sie w Almie, mam nowy, litrowy kufel i jestem najlepszym przykladem, iz student wcale nie musi chodzic glodny i obdarty. Myje sie, nawet czesto, gdyz na wode posiadamy ryczalt.

Mam prace, zaczynam od poniedzialku o, sic, 7 rano. Bede edytorem zdjec, brzmi dumnie, nie? Jedyny, jak zwykle, zrobil podpinke i bedziemy (znowu) pracowac razem. Ach, ta milosc ^^. Dobra, koniec zlosliwosci.

Co poza tym… poznaje Krakow. Ten mniej turystyczny. Np. Podgorze, w planach Zakrzowek. Szczerze? Jestem w niebowzieta. Nie chce wracac nad morze, nie po tym, jak zobaczylam np. park w kotlinie, osloniety wysoka, skalna sciana. Owszem, brakowalo mi starych murow Wrzeszcza, Oliwy, Nowego Portu, ale prawie to samo mam tu.

A tak poza tym, coz, korzystamy z zycia. Po raz pierwszy czuje sie “u siebie”. Nic mnie nie ogranicza, czas plynie wolno, kazdy dzien ma slodki smak. Mam czysta karte i w sumie moge wszystko. Trzeba tylko chciec.

Mialam dzis pierwszy zjazd, ale na dzis dosc pisaniny. Upiekszacz mode on.

Rzut pierwszy, Krakow deszczowy, KLIKAC.

Krakow sloneczny, KLIKAC.

I reportaz o meleksach, ktory otworzyl mi drzwi do Dziennika Polskiego. Tylko teraz musze znalezc czas, zeby te praktyki odbyc, ech. KLIKAC.

Kami

Pierdolisz?

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , on wrzesień 25, 2008 by kamilsien

Nie lubie radykalnych wegetarian. Zwlaszcza tych wojujacych z wlepkami, sprayami, plakatami. Za przeproszeniem, co Wam do tego, ze jem mieso? Czy My, mordercy, chodzimy i wrzeszczymy: “jedzac korzonki, wspierasz debilizm”?

Dodam, iz znam (i szanuje) 7 wegetarian. Tylko zaden z nich przenigdy nie posadzal mnie o zabijanie, nie opowiadal mi o swiniach gotowanych zywcem w glebokim oleju, cierpieniu kurczakow spod szyldu McDo itp.. Jakos potrafia szanowac poglady malego, rudego mordercy.

Jem mieso od kiedy wyrosly mi zeby i, jasna cholera, dobrze mi z tym.

Kami

Czysta forma.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , on wrzesień 13, 2008 by kamilsien

Bo mi sie podoba.

Krakowskie ulice.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on wrzesień 13, 2008 by kamilsien

Znowu sie zaczyna. To wszystko przez wodke w nocy na drugim koncu miasta. Wstalismy skoro swit o 13, aby wygramolic sie na swiatlo dzienne o 15. Wniosek – jest wyku…iscie zimno. Komputer stwierdzil 10, aczkolwiek odczuwalne bylo 5 stopni C. Jako stworzeniu cieplolubnemu wcale mi sie to nie spodobalo.

Nie mam kurtki jesiennej aka przechodniej. Z wielkim bolem wybralismy sie do swiatyni zakupow zwanej Galeria Krakowska lub, wersja mniej oficjalna, Galeria Osobliwosci. Tylko mozliwosc nabijania sie z ludzi ratowala sprawe. Cierpienie Jedynego bylo ogromne, mnie szlag trafial (i male szlaczki) z powodu projektantow, tfu, mody.

Chce kurtki czarnej, wodoodpornej, z kapturem, nie krepujacej ruchow, ktora nie sprawia, iz moj biust wyglada kwadratowo oraz nie pogrubia mnie o 10 kg. Czy ja za duzo wymagam?

Najwidoczniej tak. Wsciekla wyszlam z kurtka drozsza o 50 zl, w kratke, bez kaptura, ale chociaz mnie wyszczupla. Choc tyle, ech.

I pasek artystyczny, doprawiony ziarnem. KLIKAC.

Kami

O tym jaki swiat jest maly.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on wrzesień 11, 2008 by kamilsien

K. spotykam zawsze w dziwnych miejscach. Poznalismy sie w Poznaniu, obydwoje jestesmy z Gdanska i znowu na siebie wpadlismy, tym razem w Krakowie. Swiat jest maly.

Dwa dni temu K. podjechal do Nas w meleksie. Wpakowal w ten szalony pojazd i obwiozl po Krakowie. “Co Wy tu robicie?”. “Mieszkamy, a Ty?”. “Pracuje.”. Tj. pracowal. Dzis juz siedzi w Warszawie i odglada, jak ludzie grzebia sobie w zadkach. Tak czy siak, ten czlowiek zjawia sie w moim zyciu niespodziewanie i zaraz znika. Niezbadane sa wyroki losu.

No i pierwszy pasek obyczajowy. KLIKAC.

Co do Nas, szukamy pracy. Ba, uderzamy wysoko. Fakt, Agora, Gazeta Krakowska. W tej ostatniej mamy jutro rozmowe, w Fakcie zaproponowali Nam stanowisko dziennikarza. Tylko stawka najpierw mala. Wrecz glodowa. Sama nie wiem. Moj plan na zycie legl w gruzach. “Twoja stara pisze dla Faktu”. Ech, ale ludzie tam sa spoko, widac, ze maja dystans do tego, co robia. Ech.

Poza tym, mielismy wystawe. Nawet dwie. W planach mam projekt Kazimierz subiektywny, tj. nasza mape na flickrze. Ostatnio dali Nam w lapy polaroidy i wyslali w miejska przestrzen. Fajna zabawa.

Tylko… czas w tym dziwnym miescie na poludniu przypomina gume. Szlajamy sie, wracamy, zasypiamy, budzimy sie w nocy, znowu wychodzimy. Zeby zobrazowac gumowatosc tego zjawiska – wstawanie z lozka zajmuje Nam 2 godziny… Do wszelkich czynnosci nalezy doliczyc z 30 min na ich zrealizowanie.”Tak wlasnie mija Nas, tak wlasnie mija czas”.

Jeszcze dwie konkluzje:

1. Uzytkownicy Mac’ka maja duzy problem. Placa dwa razy tyle, aby posiadac dwukrotnie slabszy sprzet. Fakt, mozna sie tym lansowac i ladnie to wyglada, ale litosci, trzeba miec malego w gaciach, zeby wyrzucic tyle mamony na ten amerykanski symbol sukcesu. Bula tyle chyba tylko po to, by moc sie bezkarnie na sprzet spuszczac. Bialy, to i plam nie widac. Mam lapsa za 3 kafle, jest dwa razy wydajniejszy niz Mac za 6, a i na dzielni mozna sie z nim pokazac. Jak mam zaplacic drugie tyle za jablko, to wole isc do warzywniaka.

2. Ludzie na poludniu nie wiedza, co to pokal, kafelki, klamerki i, o zgrozo, beka. Czuje, iz bede miec problem z dogadaniem sie na uczelni.

Bedzie beka ;).

3. “Dziecko, czy Ty sie czeszesz?”, moja Mam po zobaczeniu mego oblicza na Skypie… Bez komentarza.

Kami

Ps. Chce meleksa na gwiazdke :).