Archiwum dla dom

Wakacje.

Posted in Uncategorized tagi , , on lipiec 17, 2009 by kamilsien

Dla tych jeszcze niezorientowanych, których nie powiadomiłam znaczy się – przebywam obecnie nad morzem. Tj. wakacje Kamiś ma. Pierwszy, porządne wakacje od… dwóch lat. Bo ostatni były, jak stopem do Wiednia pojechaliśmy.

Dobrze mi.

Właśnie wlewam w siebie n-te piwo. W ciągu dnia nadrabiam zaległości towarzyskie i bawię się na FECIE.

I tak zajebiście jest w końcu nie robić zdjęć “dla”. Tak tylko dla siebie. Tak “po swojemu”. Ciepło mi normalnie od tego.

Matka wciąż mi wyrzuca, że się zapuściłam. Fakt, grzywkę mam taką, że ledwie widzę. Ścinać siano, nie ścinać siana, oto jest pytanie. Może znowu z kłaczkiem na bok? Bo jak odrzucę grzywkę przy fotografowaniu, to wyglądam jak siedmiolatek za Piasta… Zaczynam się siebie bać, mam, typowe dla kobiet, dylematy związane ze swoim wyglądem. Pora umierać.

Co do kobiecości. Wkurza mnie strasznie, że wszyscy napotkani znajomi zaznaczają, iż “się zmieniłam, że tak, co do  mnie nie podobne, kobieco wyglądam”. Naprawdę nie wiem, czy złościć się, czy cieszyć. Bo w sumie to komplement z wrzutą w tle. Więc, jeśli to czytasz, a niedługo się ze mną umówisz na spotkanie i wyrzucisz mi brak kobiecości, w, nazwijmy to, poprzednim wcieleniu, to, w niekobiecym stylu, cię złoję, o. Tyle w temacie.

No to, cytuję, “mała pijaczko, ty” idzie spać.

Kami

Home town.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on kwiecień 17, 2009 by kamilsien

Święta, święta i po świętach. W sumie to jadłam, spałam, leżałam bez sensu, wysłuchiwałam żalów rodziny, także ich jęków (tak, wiem, że to czytacie), głosów, również tych wysokich, małych “aniołków”. Po tych ostatnich po raz n-ty utwierdzałam rodzinę, iż dzieci  mieć nie będę.

Zahaczyliśmy też o Brzeźno, miejsce gdzie się wychowywałam przez lat, dokładnie, 10 + ok. rok waletowania. Miejsce, które było dla mnie niezależną od Gdańska enklawą. W sumie, nawet mówiło się “jadę do Gdańska”. Całe 30 min tramwajem, toć to inne miasto było. Dość długo tak rozumowałam, zwłaszcza, że utwierdzały mnie w tym znaki drogowe informujące o zjeździe do Brzeźna. Taka pokręcona, dziecięca logika.

Tymże postem zaczynam pseudo cykl pt. Home town. Bez ludzi, proste kadry, pojechane kolory. Bo tak. Jak zwykle zacznę na opak.

_dsc5101

Moja szkoła. Najbardziej dotkliwie pamiętam dentystkę, która dobiła moją szczękę, póki co, na stałe, montując mi szpecąca plombę o kolorze stopionego ołowiu. Wygląda jak jedna wielka dziura. Tylko na to były pieniądze.

Drugim ciężkim przeżyciem było pasowanie na ucznia. W całej mieścinie dzieci obrywały puchową kredką. U nas ubzdurali sobie, iż będzie to szabla jakiegoś-tam-wysoko-postawionego-marynarza-z-Gdyni. Ot, bo szkoła komandora Grudzińskiego. Omal ze strachu w majty nie narobiłam, a gdyby mu się omsknęło…_dsc5107

_dsc5111

Zaraz obok zejście na plażę. Po szkole szliśmy nad wodę łapać meduzy. Oczywiście, rodzice nie wiedzieli, bo do Jana kąpać się nie wypadało. Plan był prosty, zrobić wywar z meduz i otruć tym Wychę. Niestety, galaretki pozostawione na wydmach… wyparowały.

_dsc5113

Ojciec nazywa to miejsce Golgotą, czyt. brzeźnińską bieżnią. Mnie, na szczęście, to ominęło.

_dsc5118

Typowa zabudowa starego Brzeźna – przedwojenna, gdańska cegła.

_dsc5128

Kami

Nienawidzę Adama Małysza.

Posted in Uncategorized tagi , on styczeń 16, 2009 by kamilsien

Nareszcie w domu. Cały wyjazd, a zwłaszcza powrót, odbył się na wariackich papierach.

Miałam jechać w nocy. Miała być tania kuszetka (która bardzo przebolałam, drąc się na dworcu na Panią w okienku; przepraszam! Okres mam… hormony i takie tam). Zgubiłam portfel, który trzymałam w reku i w ogóle tak jakoś szaleju się najadłam. Teraz się śmieje, ponoć innym do śmiechu nie było.

A wszystko to wina Małysza. Ja nie wiem co jest fajnego w latającym bananożercy w rajtuzach. Przez tego knypka w Wisły cały pociąg był zapchany już w Gdyni, a kuszetkę widziałam jak świnia siodło.

Skończyło sie na Inter Ciocie dnia następnego.

I jestem. Ciepło, spokój, syf.

Home, sweet home.

Kami

Gdansk jesiennie.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , on październik 21, 2008 by kamilsien

Park Oliwski. KLIKAC.

Spacer z Pobrzeza na Piwna. KLIKAC.

Przyjemnie bylo. Malo zdjec, duzo przemierzonych kilometrow, sporo tesknoty za Jedynym, pare spotkan.

Zaniedbuje ostatnio bloga. Nie mam czasu niestety, a jak juz go znajde, to cos mi sie zwala na glowe. Dzis byly to dwie Panie interesantki, co to wpadly do nas na herbatke. Musimy z Jedynym postawic na nogi laptopa oraz wymyslic cos foto-prezentowo-rocznicowego.

Ide spac, jutro praca czeka.

Kami

Home sweet home.

Posted in Uncategorized tagi on październik 16, 2008 by kamilsien

Dotarlam, zwiedzam, szwedam sie po Piwnej i Mariackiej.

Jutro park oliwski, sama Oliwa, Wrzeszcz… Monopolowka i las :].

Napisalabym cos wiecej, ale kot skutecznie mi to uniemozliwia. Pani wrocila.

Ponoc tylko ze mna tak spi. Brakuje mi tego szczura.

Kami