Archiwum dla ja

Chcę napisać coś mądrego.

Posted in Uncategorized tagi , on maj 7, 2009 by kamilsien

Coś mądrego, o.

Coś fajnego, o.

Czyli Kami ma depresje, cierpi na chroniczny brak snu (ba, zasnęłam w namiocie dla obsługi na Punky Regge Live…) i inne przypadłości związane z deszczem. Ponoć na wiosne, paradoksalnie, najwięcej samobójców wybiera się do szefa na górze.

Jak dziś nie zasnę na Comie (albo się nie potnę ;)), to wieczorkiem coś wrzucę, fajnego, muzycznego i ze światełkami.

Kami

Tak na marginesie II.

Posted in Uncategorized tagi , on marzec 6, 2009 by kamilsien

Z nudów. Ranking pt. “Jak mnie znaleziono II” :

  1. alkohol przed maturą (jak najbardziej tak)
  2. najrobia z bliska (WTF is najrobia?)
  3. co będziemy robić pinky? zapierdalać  (nic dodać, nic ująć)
  4. listopad 2008 ile dokładnie miał dni?? (tyle samo co zawsze)
  5. czy wyroki losu są niezbadane (pytanie w Google powinno brzmieć, czy ktoś zbadał los? nie, jeżeli ci z tym lepiej)
  6. bo wszystko iluzją i magia (magia, niezbadane losy, normalnie blog o wróżbiarstwie)
  7. tania kuszetka 2009 (w 2009 wszystkie już zajęte :/)
  8. horyzontalny widok co to jest (jakby ci to tu… no horyzont i ten no, poziom… Marta wytłumacz im!)
  9. kami 21 (a ja wciąż 19, jupi!)
  10. szklanka whisky (jedna wieczorem chroni przed rakiem szyjki macicy)

Kami

Bo wszystko to iluzją jest i magią i zdarza się raz na milion.

Posted in Uncategorized tagi , on luty 26, 2009 by kamilsien

Znowu wylądowałam na północy. Stosuję 3xO. Odpocząć, ochłonąć, odetchnąć. Jakoś poukładać ten cały bałagan, co to zdążył się nagromadzić w mej główce. Odpocząć po tygodniach leżenia i kontemplacji sufitu. Ochłonąć po ostatnich sprzeczkach. Odetchnąć od mojego M.. Po paru dniach bez jego osoby naprawdę kocham go jeszcze bardziej. To najlepsza terapia.

Niestety, przebywanie ze sobą na 16 m kwadratowych wymaga naprawdę sporo cierpliwości. Te dwie osoby muszą się naprawdę mocno kochać, tylko to może powstrzymać od uduszenia tej drugiej podczas snu. Pojawiają się przyziemne problemy – skarpety na podłodze, butelki i pretensje.

Pretensje kobiety wysysają z mlekiem matki. Mogą zaklinać się, że nie, one takie nie będą. Na próżno. Zawsze wyjdzie szydło z worka. Pretensje to nasza natura.

Tak więc ruda dusza, która już nie jest rudą, pojechała odpocząć i już strasznie tęskni.

Jako że wkraczam od poniedziałku w nowy etap życia (taką mam przynajmniej nadzieję), jako typowa kobieta z pretensjami, bardzo typowo zmieniłam sobie odcień siana na mym czubku. Na sianowaty, czyt. mój naturalny. Ostatnio jak pokazano mi zdjęcie, na którym byłam blondynką – nie rozpoznałam siebie. Dziś za to nie poznawałam siebie w autobusie. Ironia.

Ale już wiem co będzie następne – marchewka, czysta esencja marchewki, 100% marchewki w marchewce i w ogóle, o.

Ostatnio lubię jeździć środkami komunikacji miejskiej. Zawsze o parę przystanków za daleko, zawsze coś pomylę. Z godzinnej wyprawy robię trzygodzinną. Świetna atmosfera na przemyślenia. Poukładanie tego i owego.

Dziś odwiedziłam Babie Doły. Koniec świata, znaczy się, jeden z końców, bo świat składa się z gałęzi. Zdjęć póki co nie będzie, bo moja rodzicielka skitrała mi walizkę. We własnym domu, no…

Chcę wiosnę, chcę słońca. Tak jak dziś na plaży przez te parę minut po deszczu.

Kami

To już jest koniec.

Posted in Uncategorized tagi , , , on luty 9, 2009 by kamilsien

Był się znaczy. Dokładnie w sobotę zakończyłam swoją pierwszą sesję w życiu. Nawet w ładnym stylu – fuksem udało mi się zwolnić z egzaminu za ćwiczenia. Szkoda, że nie wiedziałam o tym wcześniej.

Teraz już wiem, że należy być aspołecznym, nie dawać notatek, bo potem publicznie powiedzą na boku, że Cię wyruchali. Należy brać numery telefonu od wykładowców, pomęczyć ich trochę w godzinach, gdy TP oferuje Polakom darmowe wieczory. Znaleźć termin dogodny dla nas i wykładowcy, wylizać się i piątka murowana. I kiwać, kiwać głową na każdych zajęciach, mimo, że nie wiemy o czym ten pan przed tablicą mówi. Jak kukułki. Kiwać, kiwać, kiwać!

I wy mi się, (tu wstaw soczyste słowo), że ja jestem aspołeczna? Wszystko to, co wyżej wymieniłam sprawia, że moja tolerancja dla was jest znikoma i proszę, trzymajta się ode mnie z daleka.

W sobotę uczciliśmy to wszystko jak należy. Paroma przyjemnościami, piwem, wódką, kebabem. Od dwóch dni nie byłam na świeżym powietrzu. Za to obejrzałam I & II część Ojca Ch. (dalej nie rozumiem fenomenu, ale niech Wam, mężczyźni, będzie). No i śpię do 14. Trzeba z tym skończyć.

Pokazałabym Wam syf, jaki zagościł z okazji sesji w naszym mieszkanku, ale boję się, że mi Starsi wyłysieją na ten widok, zwłaszcza Mamusia.

Kami

Tak na marginesie.

Posted in Uncategorized tagi , on styczeń 24, 2009 by kamilsien

W ramach zapierdalania. Mały ranking pt. “Jak mnie znaleziono” :

  1. kami w kajdankach (to nie ja byłam na red tubie!!!)
  2. międzynarodowy dzień zbliżenia fotki (dewianci na skalę globalną)
  3. weź dziecko z domu dziecka (mamo, tato, potrzebujemy terapii…)
  4. blogi o pierwszej miłości (e tam, mezalians, nie warto nawet wspominać)
  5. kurtka na zimę z kapturem w kratkę (autorko, możemy zostać psiapsiółami i iść na shopping!)
  6. dupy z Pruszcza (i ja, i ja, moja najfajniejsza)
  7. kami akt (cichy wielbiciel?)
  8. gdzie jest Nemo (nie tu)
  9. teatralizacja (trudne słowo, pewnie Google poprawiał)
  10. feta Gdańsk (fetowało się, oj, fetowało)

Kami

Sesja.

Posted in Uncategorized tagi , on styczeń 24, 2009 by kamilsien

sesja

“Móżdżku, co będziemy robić dzisiaj w nocy?”

“To samo co każdej nocy Pinky – zapierdalać do sesji”

Tyle w temacie.

Kami

Kochanie, kup mi jabola.

Posted in Uncategorized tagi , , , , on styczeń 21, 2009 by kamilsien

Dziury nie będzie. Jedyny boi się swoich przedwiecznych. Jest czego, załatwił dywan.

Wracając do tytułu. Zarówno ja, jak i Jedyny mieliśmy dość haniebny okres podczas dojrzewania. Słabość do taniego wina. Bardzo taniego, o bukiecie siarczanu.

On – absolwent “jedynki”, Ona – uczennica Monopolówki. On – z mandatami “za zaśmiecanie środowiska”, Ona – uciekająca po lesie przed “krasnalami”. On – człowiek o jednorazowym rachunku na tanie wino za 400 zł, Ona – przodowniczka klubu “obalam wino za krzakami przed szkołą”. Para idealna.

Od ponad 1,5 roku nie było okazji. Zaczęliśmy preferować droższe trunki, zwłaszcza whiskey. Ustatkowaliśmy się, zdobyliśmy wykształcenie. Dziś pijamy wina powyżej 20 zł i to w nie byle jakim towarzystwie. Dodatkowo – zawsze ciepło nam w tyłki.

Aż do ostatniej imprezy. Zabierając koleżankę i pranie po drodze wstąpiliśmy do monopolowego. Koleżanka jest niesamowicie winna (my trochę mniej), nie da rady.

Stojąc obok stabów doznałam olśnienia.

Tam są “Byki”. Całe stado. Wydusiłam tylko “Kochanie, kup mi jabola…”. Jedyny pochwycił w mig (za to go kocham), a Pani za ladą… no cóż, powiem tylko tyle – za “Fernandro” zapłacisz kartą Master Card, widok miny ekspedientki – bezcenny.

Aga? Aga powiedziała, że już więcej do sklepu nie wejdzie. Nie mogła patrzeć, jak to świństwo pijemy.

Moja? Moja się kwasiła potwornie i miała dreszcze.

Jedyny? Cieszył się jak dziecko, odbił butelkę, sfiniszował i zrobił dziurę w dywanie.

Smak młodości.

Kami

Edit.

Zapomniałam napisać, jak do tego doszło. Popcorn mój facet robił. Pamiętajcie dzieci, nie kładcie gorącego garnka na dywan.

Muszę się Wam zwierzyć.

Posted in Uncategorized tagi , , on styczeń 20, 2009 by kamilsien

Źle ze mną. Nawet bardzo. Wczoraj zapragnęłam kupić… kostkę do WC. Szaleńczo.

Kupiłam. Mama zawsze mi powtarzała, iż człowieka poznasz po jego ubikacji.

Szczerze? W przypadku mojego Jedynego powyższa złota myśl zadziałała. Negatywnie, ale zawsze. Koniec końców, rodzice mają rację.

(Aaa, napisałam to…)

Nie mam teraz ani ochoty, ani czasu na zdjęcia. Fotograficznie poszczę (albo ślepnę).

A w następnym odcinku pt. “Kochanie, kup mi jabola”, zobaczycie naszego nowego lokatora, którego spłodził Jedyny. Nie będzie USG. Jeszcze nie. Dorobiliśmy się dziury w dywanie, takiej bardzo dużej i nieprzyjemnej dla stóp.

Hit sezonu!

Kami

Nienawidzę Adama Małysza.

Posted in Uncategorized tagi , on styczeń 16, 2009 by kamilsien

Nareszcie w domu. Cały wyjazd, a zwłaszcza powrót, odbył się na wariackich papierach.

Miałam jechać w nocy. Miała być tania kuszetka (która bardzo przebolałam, drąc się na dworcu na Panią w okienku; przepraszam! Okres mam… hormony i takie tam). Zgubiłam portfel, który trzymałam w reku i w ogóle tak jakoś szaleju się najadłam. Teraz się śmieje, ponoć innym do śmiechu nie było.

A wszystko to wina Małysza. Ja nie wiem co jest fajnego w latającym bananożercy w rajtuzach. Przez tego knypka w Wisły cały pociąg był zapchany już w Gdyni, a kuszetkę widziałam jak świnia siodło.

Skończyło sie na Inter Ciocie dnia następnego.

I jestem. Ciepło, spokój, syf.

Home, sweet home.

Kami

On the road again.

Posted in Uncategorized tagi , , on styczeń 13, 2009 by kamilsien

Jak to Jedyny mawia. Tak wiec – zbieram się i pakuję.

Naszła mnie jedna myśl – uzależnienie. Żeby na dosłownie dwa dni zabierać komputer?

Skład mojego plecaka : laps, aparat (plus dwa szkła i to te większe, nie mniejsze), notatki, termosik od Jedynego, koc, dokumenty i kosmetyki (gatki tez, żeby nie było).

Jeżeli nie mogę się obejść bez komputera i lustra, to tak, to musi  być choroba…

Jutro o 9 ucałuję ziemie gdańską ;).

11 h w ciapągu, wszyscy kochamy PKP.

Kami