Archiwum dla my

Kochanie, kup mi jabola.

Posted in Uncategorized tagi , , , , on styczeń 21, 2009 by kamilsien

Dziury nie będzie. Jedyny boi się swoich przedwiecznych. Jest czego, załatwił dywan.

Wracając do tytułu. Zarówno ja, jak i Jedyny mieliśmy dość haniebny okres podczas dojrzewania. Słabość do taniego wina. Bardzo taniego, o bukiecie siarczanu.

On – absolwent “jedynki”, Ona – uczennica Monopolówki. On – z mandatami “za zaśmiecanie środowiska”, Ona – uciekająca po lesie przed “krasnalami”. On – człowiek o jednorazowym rachunku na tanie wino za 400 zł, Ona – przodowniczka klubu “obalam wino za krzakami przed szkołą”. Para idealna.

Od ponad 1,5 roku nie było okazji. Zaczęliśmy preferować droższe trunki, zwłaszcza whiskey. Ustatkowaliśmy się, zdobyliśmy wykształcenie. Dziś pijamy wina powyżej 20 zł i to w nie byle jakim towarzystwie. Dodatkowo – zawsze ciepło nam w tyłki.

Aż do ostatniej imprezy. Zabierając koleżankę i pranie po drodze wstąpiliśmy do monopolowego. Koleżanka jest niesamowicie winna (my trochę mniej), nie da rady.

Stojąc obok stabów doznałam olśnienia.

Tam są “Byki”. Całe stado. Wydusiłam tylko “Kochanie, kup mi jabola…”. Jedyny pochwycił w mig (za to go kocham), a Pani za ladą… no cóż, powiem tylko tyle – za “Fernandro” zapłacisz kartą Master Card, widok miny ekspedientki – bezcenny.

Aga? Aga powiedziała, że już więcej do sklepu nie wejdzie. Nie mogła patrzeć, jak to świństwo pijemy.

Moja? Moja się kwasiła potwornie i miała dreszcze.

Jedyny? Cieszył się jak dziecko, odbił butelkę, sfiniszował i zrobił dziurę w dywanie.

Smak młodości.

Kami

Edit.

Zapomniałam napisać, jak do tego doszło. Popcorn mój facet robił. Pamiętajcie dzieci, nie kładcie gorącego garnka na dywan.

Muszę się Wam zwierzyć.

Posted in Uncategorized tagi , , on styczeń 20, 2009 by kamilsien

Źle ze mną. Nawet bardzo. Wczoraj zapragnęłam kupić… kostkę do WC. Szaleńczo.

Kupiłam. Mama zawsze mi powtarzała, iż człowieka poznasz po jego ubikacji.

Szczerze? W przypadku mojego Jedynego powyższa złota myśl zadziałała. Negatywnie, ale zawsze. Koniec końców, rodzice mają rację.

(Aaa, napisałam to…)

Nie mam teraz ani ochoty, ani czasu na zdjęcia. Fotograficznie poszczę (albo ślepnę).

A w następnym odcinku pt. “Kochanie, kup mi jabola”, zobaczycie naszego nowego lokatora, którego spłodził Jedyny. Nie będzie USG. Jeszcze nie. Dorobiliśmy się dziury w dywanie, takiej bardzo dużej i nieprzyjemnej dla stóp.

Hit sezonu!

Kami

O tym jaki swiat jest maly.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on wrzesień 11, 2008 by kamilsien

K. spotykam zawsze w dziwnych miejscach. Poznalismy sie w Poznaniu, obydwoje jestesmy z Gdanska i znowu na siebie wpadlismy, tym razem w Krakowie. Swiat jest maly.

Dwa dni temu K. podjechal do Nas w meleksie. Wpakowal w ten szalony pojazd i obwiozl po Krakowie. “Co Wy tu robicie?”. “Mieszkamy, a Ty?”. “Pracuje.”. Tj. pracowal. Dzis juz siedzi w Warszawie i odglada, jak ludzie grzebia sobie w zadkach. Tak czy siak, ten czlowiek zjawia sie w moim zyciu niespodziewanie i zaraz znika. Niezbadane sa wyroki losu.

No i pierwszy pasek obyczajowy. KLIKAC.

Co do Nas, szukamy pracy. Ba, uderzamy wysoko. Fakt, Agora, Gazeta Krakowska. W tej ostatniej mamy jutro rozmowe, w Fakcie zaproponowali Nam stanowisko dziennikarza. Tylko stawka najpierw mala. Wrecz glodowa. Sama nie wiem. Moj plan na zycie legl w gruzach. “Twoja stara pisze dla Faktu”. Ech, ale ludzie tam sa spoko, widac, ze maja dystans do tego, co robia. Ech.

Poza tym, mielismy wystawe. Nawet dwie. W planach mam projekt Kazimierz subiektywny, tj. nasza mape na flickrze. Ostatnio dali Nam w lapy polaroidy i wyslali w miejska przestrzen. Fajna zabawa.

Tylko… czas w tym dziwnym miescie na poludniu przypomina gume. Szlajamy sie, wracamy, zasypiamy, budzimy sie w nocy, znowu wychodzimy. Zeby zobrazowac gumowatosc tego zjawiska – wstawanie z lozka zajmuje Nam 2 godziny… Do wszelkich czynnosci nalezy doliczyc z 30 min na ich zrealizowanie.”Tak wlasnie mija Nas, tak wlasnie mija czas”.

Jeszcze dwie konkluzje:

1. Uzytkownicy Mac’ka maja duzy problem. Placa dwa razy tyle, aby posiadac dwukrotnie slabszy sprzet. Fakt, mozna sie tym lansowac i ladnie to wyglada, ale litosci, trzeba miec malego w gaciach, zeby wyrzucic tyle mamony na ten amerykanski symbol sukcesu. Bula tyle chyba tylko po to, by moc sie bezkarnie na sprzet spuszczac. Bialy, to i plam nie widac. Mam lapsa za 3 kafle, jest dwa razy wydajniejszy niz Mac za 6, a i na dzielni mozna sie z nim pokazac. Jak mam zaplacic drugie tyle za jablko, to wole isc do warzywniaka.

2. Ludzie na poludniu nie wiedza, co to pokal, kafelki, klamerki i, o zgrozo, beka. Czuje, iz bede miec problem z dogadaniem sie na uczelni.

Bedzie beka ;).

3. “Dziecko, czy Ty sie czeszesz?”, moja Mam po zobaczeniu mego oblicza na Skypie… Bez komentarza.

Kami

Ps. Chce meleksa na gwiazdke :).

Turysci we wlasnym miescie.

Posted in Uncategorized tagi , , , on wrzesień 1, 2008 by kamilsien

Notka sponsorowana przez HotSpota na ul. Dlugiej. Mamy (w koncu) wakacje, a dla tych, ktorzy dzis ida do szkoly… no coz. Zycie :).

Jedyny kazal napisac, ze jest wspanialy. No wiec jest. Aktwowal mi lii-fii.

Co dalej… Zostalam pracownikiem miesiaca. Ba, wygralam nawet urzadzenie wielofunkcyjne. Canon, ale im drukarki (i tylko drukarki) akurat wychodza.

Troche dziwnie sie czuje. Znaczy 1 wrzesnia, a ja nie prasuje rano koszuli, spie do poludnia, o zgrozo, obok mezczyzny (to mi sie akurat podoba), z ktorym niedlugo zamieszkam na kocia lape i stworze konkubinat, o.

Jak oni to nazywaja? Doroslosc? Nie bedzie juz maminych obiadow, “samopierzacych” sie majtek, “samoczyszczacej” sie lazienki… Koniec rumakowania.

Przy okazji, konkubinat to fajne slowo.

Dobra, koniec bzdur. Jedynemu notka z Dlugiej wyszla lepiej. Skubany ma nawet zdjecia, ech.

Kami

PS. Szamajcie owoce.

“We’re just two lost souls swimming in a fish bowl, year after year”

Posted in Uncategorized tagi , on sierpień 26, 2008 by kamilsien

Dzis mija dokladnie 2 lata od momentu, gdy poznalam na ulicy mojego Jedynego.

Wypada sie pochwalic, serio. W koncu znalazlam kogos, kto wytrzymuje ze mna i na odwrot (zeby nie bylo za slodko).

Najlepszego, Kochanie. Znos mnie dalej :).